Menu

Niedokończona codzienność

Nie jestem książką. Nie żywię się słowami

Koniec.

troolove

Człowieka można poniżyć w każdy sposób. Nie zawsze świadomie i nie zawsze w taki sam schematyczny sposób. Można go poniżyć nawet drobnymi codziennymi gestami i słowami. Ich obecnością i brakiem. Można wszystkim. Można wyrzucać z siebie złe emocje, napierając armią negatywnych słów do uszu słuchacza. Poniżyć samym kazaniem słuchania, zbierania całego złego dobytku w tej jednej ważnej chwil. Nieświadomie. Bo każde słowo może być odebrane na kilka tysięcy a nawet milionów sposobów. Poniżyć i zgnoić by przez chwilę cieszyć się wewnątrz siebie chwilą, w której atakujący jest na szczycie. Ukoić gniew widząc łzy w oczach drugiej osoby. Płaczę ostatnio zbyt często. Czuję jak z każdą łzą ucieka ze mnie powoli życie. Ucieka wszystko czego znów na nowo się uczyłam. Ucieka bezpowrotnie, nie zostawiając za sobą nadziei na powrót. Wyprowadzka z ciała wszelakich emocji i uczuć. Upadam znów na kolana całując brudną od moich chęci i starań ziemię po której wciąż depczą inni i On. Bo wciąż jest czegoś za mało. Bo wciąż nic nie jest dobrze. Choć staram się. Choć kroki, które stawiam dla mnie są ogromne a dla tych najważniejszych, jakby nieistotne, niezauważalne. Czasem czuję się zupełnie jak manekin, otoczony tylko powłoką aby ukryć próżnię, która wypełnia cały środek. Mogę stać i prezentować się dumnie tak jak każdy tego by chciał, jednak to nie zmieni tego, że wciąż czuję coraz większą pustkę w sobie. Kiedyś już tak pękłam. W wakacje, które pod tym względem nie chce pamiętać. Teraz? Teraz znów historia zatacza się kołem, jakby całe moje życie było tą jedną figurą. Tylko, że teraz jest znacznie gorzej, a najbardziej boli fakt, że to wszystko wciąż idzie na dno a ja razem z całym tym dorobkiem. Mimo szczęścia, które powinnam wciąż czuć i ono powinno wciąż unosić mnie do góry. Więc dlaczego tak nie jest? Bo nie robię dobrych rzeczy, robię zwykłe codzienne ruchy. BO NIE UMIEM CZEGOŚ NA JUŻ. Bo dostaję ból i karę za brak opanowania jakieś umiejętności. Bo zasypiam ze strachem. Bo wczoraj już byłam gotowa pozwolić odejść. I płakałam znów. Nie przez słowa, które padały do moich uszu a przez świadomość, że myśl ta przeszła przez moją głowę, że język był w stanie powiedzieć "Nie mogę nikogo trzymać na siłę, jeśli chcesz możesz iść" choć moje ciało karało mnie za to.  Coraz częściej mam ochotę poddać się całkowicie. Pozostawić to co tworzę tu i to co mnie otacza. Zamknąć wszystkie otwarte karty. Stać się nikim, bo gdy tylko chce być kimś to wciąż jest za mało. Może zamknę to wszystko, ten pamiętnik. Wszystko co tworzyłam w przeciągu roku, może zamknę ten schemat rodziny, który myślałam, że tworzę. Może zamknę swoje życie w jednym nieistotnym aspekcie bólu. 

© Niedokończona codzienność
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci