Menu

Niedokończona codzienność

Nie jestem książką. Nie żywię się słowami

Odwaga.

troolove

Mam wrażenie, że stałam nie silniejsza. Myślę bardziej trzeźwo. W chwili tej myśli wyłączam wszystkie swoje emocje. Jakbym patrzyła na wszystko z trzeciej osoby. Tak jest zdecydowanie lepiej. Nie ulegasz żadnemu uczuciu choć wprost czuję ich wrzenie w sobie. Nie ulegam sercu, które swoim cichym głosem szepcze do moich uszu w chwilach gdy cisza jest najważniejsza. Nie ulegam rozumowi, który zawsze chce najlepiej dla mnie nie dla mojego stanu w środku. Na chwilę odrzucam wszystko. To jak prelekcja astralna. Wychodzę z własnego ciała by na spokojnie przeanalizować każdą sytuacje i rozwiązanie. Przyznaje CI rację kochanie, że tak jest o wiele lepiej. Nie wybuchłam ani razu płaczem. Nie poddałam się, mówiąc znów, że przepraszam za pojawienie się. Nawet ujmując to bardzo brzydko umiem odpyskować. Biorę z Ciebie przykład czy nauczyłam się czegoś w końcu? Chyba jedno i drugie. Lubie kiedy ja jestem opanowana i spokojna a Twoje emocje da się wyczuć nawet przez odległość, która nas dzieli. Czyżbym to ja była tym razem na wygranej pozycji. Przyznam szczerze bardzo motywujące odczucie. Pragnę go więcej. Pragnę właśnie takich rozmów. Szczerych i bez emocji. Jak ostatnia spowiedź w życiu. Gdzie przyznajesz się do grzechów, żałujesz za nie, chcesz je odkupić ale i tak wiesz, że znów je popełnisz. Bo grzech jest najsłodszy. Lubie słodkości i lubię grzeszyć. A od kiedy mniej się boje wszystko smakuje lepiej. Nawet twój strach

© Niedokończona codzienność
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci