Menu

Niedokończona codzienność

Nie jestem książką. Nie żywię się słowami

Nagrody i Kary.

troolove

Ostatnimi czasy bardzo często uciekam myślami. Zdarza mi się to nawet w ciągu dnia, w najmniej odpowiednich chwilach. Umiem uciec z rozmowy z drugą osobą by przemyśleć wszystko. Przemyśleć życie, sytuacje, to co robię i jak kieruję swoim życiem. Taka nagła konstruktywna myśl, potrafiąca zniszczyć każdą sytuacje nawet przyjemną. Bo w ostatnim czasie pokazałam samej sobie, że potrafię być silna. Przepraszam. JESTEM SILNA. Pokazałam to osiągając jak dla mnie sporą liczbę sukcesów w ostatnim czasie. Osiągnęłam Jego ale o tym pod koniec. Osiągnęłam całkowitą kontrolę nad swoimi emocjami i uczuciami. Nie kierują już mną w życiu, choć wciąż je czuje, czuję jak próbują się przebić przez warstwę skóry. Czuję przebieg łez, które wciąż próbują wypłynąć poza powiekę. Nie chce ich, nie chce płakać bo teraz nie ma żadnego powodu do tego. Choć wiem, że jeszcze niedawno znalazło by się ich milion. Nie boli mnie słowo pisane, mówione, złe słowo. Nie drgnę nawet. Choć zadać ból pisarzowi słowem to jak zginąć od własnej broni. Nie tonę w myślach nadziei, gdy usłyszę coś dobrego, miłego. Jest do dla mnie chwila, w której kąciki ust lekko unoszą się do góry. Bez myśli, wczesnych planów czy wizualizacji. Powiedz mi, że jutro uciekniemy z tego świata. Nie uwierzę, choć będę się cieszyć, że w tym pomyśle wspomniałeś o mnie. Nie zacznę się pakować, tylko wciąż wykonując swój schemat będę wspominać zdanie, nie jego sens, nie ukryty przekaz, nie wizje przyszłości a zdanie. Jedno, stworzone z kilku słów. Czas na deser, Osiągnęłam Jego. Osiągnęłam Go chyba w taki sposób w jaki chciałam zawsze. Uniwersalnie choć z wyjątkami. Osiągnęłam go jako przyjaciela, z którym mogę śmiać się z głupich czynów ludzi, śmiać się z własnych błędów i pomyłek. Jako kochanka, bez uczuć i miłości. Do którego zawsze będę biec, przygnieciona ciężarem życia aby odpocząć i zrelaksować się samą obecnością. Jako Anioła Stróża, który przypadkowym pustym zdaniem sprowadzi Cię na ziemie. "Nie umieraj. Chce Cię jeszcze kiedyś zobaczyć". Wszystko zamknięte w strukturze jednego człowieka. Tylko, że na nasze życia padła klątwa. Jedna, obejmująca nas razem. Bo nie jesteśmy w stanie żyć razem ale też nie umiemy żyć bez siebie. Umrzemy razem, wzajemnie trzymając pistolety przy swoich skroniach, albo w samotności, łykając tęsknotę i brak. Nigdy nie sądziłam, że jeden człowiek, zupełnie przypadkowy może sprawić tyle szczęścia w życiu. I nigdy nie wiedziałam, że szczęście może mieć tak wysoką cenę. Ale przejdziemy przez to życie spokojnie.

© Niedokończona codzienność
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci