Menu

Niedokończona codzienność

Nie jestem książką. Nie żywię się słowami

Granica.

troolove

Często słyszę, że jest bardzo cienka granica między miłością a nienawiścią. Owszem to wszystko ma swój sens gdzieś tam. Łatwo ją przekroczyć nawet jednym mało znaczącym gestem. Znacznie trudniej jeśli tak jak ja pozostaje się na granicy. Ostrożnie stąpasz po tej cienkiej linii niczym jak przy sprawdzaniu trzeźwości próbujesz nie zrobić kroku poza nią. Wędruje wciąż wzdłuż niej nie wiedząc na którą stronę się przechylić. Upita niepodjętymi decyzjami kiwam się wciąż. Bo sama nie wiem gdzie postawić decydujący krok. Bo z jednej strony... Błąd. Bo jedna część mnie nienawidzi Cię za wszystko i ma ochotę wykrzyczeć Ci to prosto w twarz unikając spojrzeń, Bo znów się tego boję. Bo znów wracam do punktu wyjścia. Ta część ma ochotę Cię zapomnieć, zupełnie wymazać z pamięci niczym koszmar senny. A druga? Błagalnie modli się znów o twój dotyk, usilnie próbuje przypomnieć sobie dźwięk głosu. Ta część mnie wieczorami przyprawia o płacz, którego na pierwszy rzut oka powodu nie znam. Dopiero gdy emocje opadają uświadamiam sobie, że cały czas płakałam za Tobą. Za wszystkim co było i co mogło być. W Tych chwilach mam ochotę rzucić wszystko w otchłań nicości. Umrzeć tak jak umarłam w środku wcale nie tak dawno temu. Straciłam w życiu kolejną muzę. Straciłam kogoś ważnego, kto zapewne nawet nie jest tego świadom. Tracę powoli wszystko, wyzbywam się emocji, uczuć, zdrowego rozsądku. Ukrywam ból tak dobrze, że ludzie zupełnie o mnie zapominają. Myślą, że wszystko jest dobrze, dopóki nie zerkną tu i nie poznają prawdy. Patrzą potem na mnie niczym na zawodowego kłamcę. A ja? Robię to wszystko bo nie chce się upokarzać tęsknotą za kimś kto zadał mi w życiu tyle samo bólu co szczęścia. Bo przecież po każdej burzy jest słońce. Ta burza trwa już długo i nie skończy się nigdy. Już to do mnie dotarło. Spokojnie. Będę tylko cierpieć kolejną stratą. Choć i ta strata ma nadzieje, że kiedyś zapukasz do moich drzwi sprawiając, że wszystkie sny staną się rzeczywistością. To właśnie wtedy pierwszy raz nie będę ukrywać łez. Będę płakać, będę tonąć w morzu łez. Nie wiem czy ze szczęścia czy z przerażenia. Będę czuć chyba jedno i drugie. Będę chciała się wtulić choć to zakazane. Ty też już jesteś zakazany. Przynajmniej dla jednej części mnie. Ta druga w końcu kiedyś umrze. Pewnie zimą. Gdy wszystko wokół umrze a ja znów będę mogła bez skrępowań chodzić z długimi rękawami kryjąc pod nimi karę za naiwność, karę za miłość, karę za nadzieję. Kryć ślady, blizny i cieknąca po moich rękach krew, którą uwielbiam oglądać. 

© Niedokończona codzienność
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci