Menu

Niedokończona codzienność

Nie jestem książką. Nie żywię się słowami

Cisza.

troolove

Zabija powoli i bezboleśnie. Zadając rany dotkliwe ale jednocześnie nie odczuwam żadnego bólu podczas ich. Świadoma jestem obrażeń jakie zadają. Świadoma jestem wszystkiego co mnie czeka w chwili obecnej. Obawa,  niecierpliwość, nadzieja. Otulają mnie wiecznie każąc upewniać się każdej chwili. Każda chwila dokładnie obadana, czy usłyszał mój wirtualny krzyk, czy otworzył oczy zamknięte przed obustronnym lękiem. Nie mogę znieść niewiedzy. Wypełnia mnie wtedy strach, o to że znów mogę stracić swoją szanse. W chwilach gdy czas jest na wagę złota mi zawsze brakuje tej jednej jedynej minuty, Aby zmienić wszystko, aby zmienić swój własny świat. Pozostaje cisza, pusta i bezgraniczna. Od której odbija się echem oddech tęsknoty przemoknięty zapachem obaw, Każdy dzień spożywa obfite śniadanie stworzone z kolejnej dawki strachu. Bo czekanie zabija. Z każdą kolejną chwilą mam ochotę cofnąć czas i jednak się nie odezwać albo mieć pewność, że dojdzie do konfrontacji. Bo ja czekam i umieram z niewiedzy a Ty nie jesteś tego świadom. To straszne dla naszej historii. Jeśli jakakolwiek jeszcze istnieje. Jeśli to wszystko nie jest tylko cichym wytworem mojego serca. Choć każdy wie jakiej chce kontynuacji. Bo życie jest książką, którą piszemy sami. Cisza niszczy strony, zabija je brakiem treści. Ja też umieram od braku treści w swoim życiu. Gdy stoisz w miejscu-tracisz tą minutę, która w najważniejszych chwilach gdzieś się zagubiła. Utknęła w ciszy. Sama, bezbronna. Jak ja. Gdy każdego wieczora czekam na Ciebie. Wirtualnie i przed drzwiami. Poczuć się, usłyszeć, zgrzeszyć...

© Niedokończona codzienność
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci