Menu

Niedokończona codzienność

Nie jestem książką. Nie żywię się słowami

Odejdź.

troolove

Prawie zapomniałam o Tobie. Prawie wszystko się udało. Prawie wszystko wróciło do normy. Wszystko prawie. Zawsze coś musi pójść nie tak. Prawię udało mi się odbudować cząstkę, którą bez skrępowania wyszarpałeś odchodząc. Minął czas, nikt nie wie czy odpowiedni czy zbyt wczesny. Zaczynałam zapominać. Skąd to wiem? Zapomniałam dźwięk twojego głosu. To pierwsza rzec jaką człowiek zapomina w drugim człowieku. Pamiętam słowa, które wypowiadałeś najczęściej, pamiętam ich tonację jednak nie pamiętam brzmienia. Byłam szczęśliwa, że proces wymazania Cię z pamięci przebiegał sprawnie. Jednak nie. Jednak zawsze coś musi stać na przeszkodzie. Stanąłeś. Znów. Nie osobiście, jednak to zrobiłeś. Dałeś o sobie znak, że wciąż istniejesz. Dlaczego? Nie chce tego. Jednak teraz znów pamiętam wszystko. Znów wszystko boli. Czuję ból umierania znów mimo dłoni wciąż próbujących mnie utrzymać abym się znów nie potknęła. Stoisz obok mnie, za szybą aby nie doszło do kontaktu. Nie chcę go, bo nie wiem kto z naszej dwójki umrze. Stanąłeś obok ludzi, których znam. Choć kiedyś byłeś samotny tu gdzie żyjemy. Byłeś wtedy tylko mój. Teraz już tak nie jest a ty przekraczasz granice. Dlaczego? To kara? Za to że mimo zakazu kiedyś Cię pokochałam? Już przepraszałam wtedy i przepraszam za to do dziś Ciebie i siebie. Za ten jeden błąd w życiu. Za to, że sprzeciwiłam się i ponoszę karę do dziś. Gdy czasem pojawiasz się w moich snach, w wspomnieniach przepełnionych tym co szczęśliwe bo wtedy tam byłeś. W myślach gdy chce o tobie pomyśleć. Teraz jest niebezpiecznie. Teraz jesteś realnie a ja się boję. Zostań w snach. Zostań w myślach. Odejdź. Bo zabijasz wszystko co buduje. Odejdź. Jesteś już dla mnie tylko nieznajomym. 

© Niedokończona codzienność
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci