Menu

Niedokończona codzienność

Nie jestem książką. Nie żywię się słowami

Nie wszyscy lekarze noszą kitel.

troolove

Nie trzeba być po medycynie aby kogoś uzdrowić. Nie trzeba się nawet znać się, nie musisz nawet znać podstawowych pojęć by być w stanie kogoś uleczyć. Wystarczy czyjaś obecność, kontakt. Wystarczy ktoś obok Ciebie. Przypadek, wszystko jest przypadkiem. Całe życie składa się tylko i wyłącznie z tego. Wystarczy delikatny dotyk, muśnięcie opuszkami palców nagiego, nieperwersyjnego kawałka skóry aby uleczyć. Uleczyć duszę i ciało w środku. Wystarczy spojrzenie, bez wyrzutów, bez oceny. Niewinne jak u dziecka. Wystarczy aby ktoś sprawił w twoim życiu chwilę zapomnienia. Zapomnienia od całego otaczającego świata, którego i tak nienawidzisz. Zapomnienia od Nieznajomego, zapomnienia od toczącej się wojny, zapomnienia od każdego dnia, w którym budzisz się z płaczem ponieważ znów czeka Cię kolejny dzień monotonności. Heroiny wciąż brak jednak znalazłam słabsze, mniej szkodzące zamienniki za, które nie muszę już płacić godnością, za które wówczas nie chciałam patrzeć na swoje ciało. Śpię już w swoim łóżku, śpię spokojnie choć wciąż spragniona bezpieczeństwa, które ktoś z oszukanym umysłem mi dawał. Ach znów wracam do tematu tego pana. Przepraszam. Już nie będę. Już ani ja ani ten ćpun wewnątrz mnie nie chcemy znów wracać. Chce leczyć ciało i duszę wszystkim co niewinne, wszystkim co sprawia wrażenie, że znów spoglądam w lustro na człowieka. Dotyk. Wszystko jest w stanie wyleczyć dotykiem, kogoś kto... Znów zapętlamy koło...

© Niedokończona codzienność
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci