Menu

Niedokończona codzienność

Nie jestem książką. Nie żywię się słowami

Dorosłe dziecko.

troolove

Wszyscy mamy ten sam świat. Każdy jednak spostrzega go inaczej. Mój świat znasz już bardzo dobrze. A co jeśli się mylisz? Jeśli mgła powoli rozpływa się, w otchłani codziennych problemów, które stają się błahostką. Jeśli zaczynam poznawać kolory życia, zupełnie jak dziecko. Uczę się na nowo życia, poznaje każdy jego szczegół, element. Uczę się wszystkiego jak dziecko, moje wewnętrzne dziecko w końcu dorasta. Chyba na tym polega dorosłość. Musisz dorosnąć dwa razy. Musisz skończyć ten magiczny wiek dorosłości, który tak naprawdę nic nie znaczy. Najwięcej znaczy to dziecko w środku, który ma każdy z nas. To ono musi w tobie dorosnąć. Wtedy spostrzegasz świat taki jaki jest naprawdę. Bez oszukiwania samego siebie, bez kłamstw, bez fałszywych myśli. Chyba dorosłam. Albo ktoś mi w tym pomógł, w każdym razie dzisiaj wiem więcej niż powinnam. Dzisiaj wiem czego chce. Chce uzupełnić rodzinę. Tak. Dobrze wszystko napisałam. Chce by moja teczka życia wypełniona była stertą nic nie znaczących dla mnie papierków aby wśród was być kimś. Chce być szczęśliwa. Z każdym dniem jestem szczęśliwa coraz bardziej. Wiesz kto mi w tym pomaga. Chce by ta osoba pomagała mi zawsze. Chce powiedzieć, że dzięki niej jestem szczęśliwa. Nie być zależna od osób a właśnie mówić im, że dzięki nim. Nie jestem już dzieckiem. Spójrz mi w oczy a zobaczysz to. Jestem już bardziej odważna, mniej naiwna. Najważniejsze jest jedno. Jestem

© Niedokończona codzienność
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci