Menu

Niedokończona codzienność

Nie jestem książką. Nie żywię się słowami

Wróciłam. Tęskniłam.

troolove

Wróciłam. Trochę odreagowałam wszystko. Trochę poczułam tęsknotę. Pierwszy raz od dawna tak naprawdę. Dziwne uczucie. Wiedzieć, że ktoś/coś czeka na Ciebie, nie znika wciąż jest a jednak czujesz pustkę i chęć potrzeby tego. Każda czynność jest wtedy zupełnie inna. Robisz wszystko tak jak gdyby nic ale jednak wiesz, że w głowie zamiast tysiąca myśli jest jedna. Nie muszę zdradzać co było obiektem mojej tęsknoty. Nie mam pojęcia dlaczego tęskniłam, czy to iskra uczuć która już nie tli się a powoli rozpala, czy efekt działania mojej heroiny. Pomóż. Chce wiedzieć co się ze mną dzieje. Wróciłam w niedziele wieczorem, ledwo dojechałam do swojego miasta a Nieznajomy już czekał, już chciał się znów zobaczyć. Odczułam chwilę szczęścia, tak delikatnie otuliło mnie ciepłem. Odpoczęłam tamtej nocy w swoim łóżku. Powoli już wydaje mi się obce. Następnego dnia nacieszyłam wszystkie zmysły samą obecnością. Nie musimy wpadać sobie w ramiona, wystarczy poczucie, że jest się obok. Spojrzenie, powoli się przełamuje. Jest czarodziejem, jedyne oczy w które nie boję się spojrzeć, ufam im. Ufam mimo zawsze groźnego spojrzenia. To śmieszne, ufam a jednak nie znam Nieznajomego wcale. Poznajemy się z każdym dniem, z każdą nocą gdy największym dowodem zaufania jest spokojnie zasnąć obok drugiej osoby. Zasnąć, by stać się bezbronną, podatną na wszystko. Zasnąć z uśmiechem na ustach otulona ciepłem bezpieczeństwa.

© Niedokończona codzienność
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci